Dzień ósmy. Neptunalia.

Dzisiaj ważna była pogoda, gdyż chcieliśmy wreszcie dokończyć chrzest morski, tak nagle przerwany przez ulewę dwa dni wcześniej. I mieliśmy szczęście.  Pogoda nie zawiodła. Zaraz po śniadaniu w orszaku z Neptunem i Prozerpiną wyruszyliśmy na plażę, gdzie nastąpiło uroczyste przyjęcie do grona poddanych Neptuna. Zanim jednak  Władca Mórz i Oceanów nadał nam nowe imiona musieliśmy wykazać się odwagą i pokorą. Najpierw marsz po szyszkach, potem czołganie w „tunelu grozy”, „kąpiel” w morzu, degustacja „morskich” potraw, a na koniec ucałowanie pierścienia Prozerpiny. Wszyscy dobrze się bawili, chociaż nie wszyscy bez lęku przystąpili do próby. Potem jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcia i mogliśmy oddać się urokom plażowania.  Teraz przyszła pora na konkurs na piaskową budowlę. Drużyny z zapałem zabrały się do pracy tworząc oryginale rzeźby. Niezły orzech do zgryzienia miała komisja oceniająca i ogłoszenie wyników odłożyła do wieczornego ogniska. Kto chciał skorzystać z wody mógł jeszcze dzisiaj po raz ostatni popluskać się w basenie.  Po obiedzie wybraliśmy się na ostatnie zakupy pamiątek, lody i gofry. Przed kolacją całą grupą udaliśmy się do kościoła na mszę św. Ostatnim punktem dnia było pożegnalne ognisko, nas którym otrzymaliśmy nagrody za wszystkie ogłoszone konkursy, a także podziękowaliśmy właścicielowi i pracownikom za serdeczne przyjęcie wręczając nasze prace i symbol naszej Gminy – kozę. Niestety, ostatni zachód słońca przykryła morska bryza. Nie pozostało nam nic innego jak przygotować się do wyjazdu.