Pierwszy taniec pary młodej – jak nie zostać gwiazdą internetowych kompilacji „wpadek weselnych”?

0
45
Rate this post

Pierwszy taniec to jeden z tych momentów wesela, który wywołuje jednocześnie ekscytację, wzruszenie i… lekkie przyspieszenie tętna. Dla wielu par jest to chwila niemal filmowa – światła przygasają, goście milkną, a wszystkie spojrzenia kierują się na nowożeńców. Problem polega na tym, że nie każdy marzy o karierze w „Tańcu z Gwiazdami”, a już na pewno nie każdy czuje się komfortowo, wykonując obroty, figury i podnoszenia przed setką obserwatorów uzbrojonych w smartfony.

Dobra wiadomość jest taka, że pierwszy taniec nie musi być perfekcyjny. Powinien być przede wszystkim Wasz.

Zacznijcie od pytania: po co właściwie tańczymy?

Wiele par wpada w pułapkę przekonania, że pierwszy taniec musi zachwycić wszystkich gości. Tymczasem nie jest to egzamin z choreografii ani casting do musicalu. To symboliczny moment rozpoczęcia wspólnej drogi.

Jeśli marzycie o klasycznym walcu wiedeńskim – świetnie. Jeśli bliżej Wam do spokojnej ballady i prostego kołysania się w rytm muzyki – również doskonale. Największym błędem jest wybór układu, który wygląda imponująco na filmie, ale sprawia, że podczas prób oboje zastanawiacie się, czy skręcona kostka będzie widoczna na zdjęciach.

Wybór piosenki – sercem, nie rankingiem

Internet każdego roku publikuje listy „10 najlepszych utworów na pierwszy taniec”. Problem w tym, że często są to piosenki, z którymi para młoda nie ma żadnych wspomnień.

Wybierzcie utwór, który coś dla Was znaczy. Może to być piosenka z pierwszej randki, wspólnej podróży albo kawałek, który zawsze rozbrzmiewa podczas długich tras samochodem.

Pamiętajcie jednak o jednej rzeczy – jeśli utwór trwa siedem minut, goście po trzeciej minucie zaczną zastanawiać się, czy przypadkiem nie rozpoczęła się już część artystyczna. Idealna długość pierwszego tańca to zazwyczaj od dwóch do trzech minut.

Kurs tańca – inwestycja w spokój

Nie trzeba być zawodowym tancerzem, aby wyglądać dobrze na parkiecie. Kilka lekcji z instruktorem potrafi zdziałać cuda. Nie chodzi nawet o nauczenie skomplikowanych figur, ale o nabranie pewności siebie. Możesz zacząć tańczyć w Katowicach – w Śląskiej Szkole Tańca.

Przy okazji kurs tańca jest jednym z niewielu elementów przygotowań ślubnych, podczas których nie rozmawia się o kwiatach, menu, winietkach czy harmonogramie dostaw. Można po prostu spędzić czas razem i pośmiać się z własnych pomyłek.

A tych będzie sporo.

Kto choć raz nie pomylił kierunków podczas obrotu, niech pierwszy rzuci bukietem.

Suknia, garnitur i prawa fizyki

To, co wygląda doskonale na zdjęciach, nie zawsze współpracuje z parkietem. Dlatego warto przećwiczyć taniec w butach ślubnych i – jeśli to możliwe – w stroju przypominającym ten weselny.

Panna młoda szybko odkryje, że długa suknia ma własną osobowość i czasami postanawia tańczyć niezależnie od właścicielki. Pan młody natomiast przekona się, że eleganckie buty potrafią być bardziej śliskie niż lodowisko w środku stycznia.

Lepiej dowiedzieć się o tym podczas próby niż na oczach wszystkich gości.

Perfekcja jest przereklamowana

Najpiękniejsze pierwsze tańce nie zawsze są idealne technicznie. Często zapamiętuje się te momenty, kiedy para śmieje się po drobnej pomyłce, spontanicznie improwizuje albo po prostu patrzy na siebie z autentyczną radością.

Jeśli podczas obrotu ktoś nadepnie komuś na suknię – świat się nie zawali. Jeśli pomylą się kroki – większość gości nawet tego nie zauważy. A jeśli zauważy, najprawdopodobniej i tak będzie bardziej skupiona na robieniu zdjęć niż ocenianiu techniki tanecznej.

A może przełamać schemat?

Coraz więcej par decyduje się na nietypowe rozwiązania. Klasyczna romantyczna piosenka przechodzi nagle w energetyczny przebój, pojawia się zabawna choreografia albo do tańca dołączają świadkowie.

To świetny pomysł pod warunkiem, że pasuje do Waszego charakteru. Nie warto organizować tanecznego show tylko dlatego, że podobny film zdobył milion wyświetleń w mediach społecznościowych.

Goście najbardziej docenią autentyczność.

Najważniejsza rada

W dniu ślubu nie myślcie o krokach, figurach i liczbie obrotów. Skupcie się na sobie. Pierwszy taniec nie jest konkursem. To chwila, która ma przypominać, dlaczego właśnie ta osoba stoi obok Was.

A jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem? Za kilka lat będzie to jedna z ulubionych rodzinnych historii.

Bo idealne wesela istnieją głównie w katalogach. Te prawdziwe są trochę nieprzewidywalne, pełne emocji i właśnie dlatego pozostają w pamięci na całe życie.

I dokładnie taki powinien być Wasz pierwszy taniec.